środa, 19 marca 2014

Czar ajurwedy

W czasach kiedy o jałowym opatrunku nie było mowy, w gojeniu ran miał pomagać chleb zagnieciony z pajęczyną. W istocie włókna pajęczej sieci składają się z białka, które jest doskonałą pożywką dla rozwoju bakterii i pleśni. Dodatkowo jest ona pokryta naturalnym środkiem bakteriobójczym, co powoduje, że misterna konstrukcja nie zostanie zjedzona przez niewidoczne drobnoustroje. Dzięki temu, domowym sposobem spreparowanemu antybiotykowi, można było uniknąć zakażenia rany, które niechybnie mogło okazać się zgubne dla delikwenta. Ale jak to mówią, co kraj to obyczaj i tak obok medycyny ludowej, czy słynnej medycyny chińskiej i Indie zasłynęły na polu medycznym swą starożytną nauką o życiu, czyli Ajurwedą (ayus/ayusha - życie lub siła życiowa oraz veda, czyli wiedza lub nauka). 
Wisznu w postaci Mohini - murti
rozdziela nektar, którego wypicie
uwalnia od kalectwa,
starości i śmierci.
Ajurweda to starożytny system naturalnego leczenia, starszy nawet od medycyny chińskiej. Nie jest to jednak tylko wiedza, która odnosi się do praktycznych porad dotyczących zdrowia, ale przede wszystkim nauka mająca przynosić głębokie zrozumienie powiązania pomiędzy ciałem, umysłem, duszą i zmysłami oraz osiągnięcie równowagi pomiędzy tymi elementami, która umożliwia człowiekowi osiągnięcie prawdziwego zdrowia fizycznego i szczęścia.
Dwa i pół tysiąca lat temu wiedzę ajurwedyjską usystematyzowali wedyjscy lekarze Czaraka i Suśruta, zyskując w ten sposób status ojców wiedzy o zdrowiu i leczeniu. Suśruta, twórca chirurgii ajurwedyjskiej, przeprowadzał skomplikowane zabiegi chirurgiczne, takie jak cesarskie cięcie, usunięcie katarakty czy operacje mózgu. Prace obydwu lekarzy Czaraka-samitha i Suśruta-samitha przetrwały do dziś i otaczane są wielkim szacunkiem, również ze względu na ich mistyczny charakter. Wiedzę o funkcjonowaniu ludzkiego ciała obaj mędrcy zgłębiali poprzez medytację, a jednak ich odkrycia można potwierdzić w dzisiejszych czasach porównując starożytną medycynę wedyjską z odkryciami medycyny współczesnej. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, iż obaj lekarze opisali w niezwykle szczegółowy sposób rozwój płodu w łonie matki miesiąc po miesiącu. 
Dhanvantari,
inkarnacja Wisznu, której
ludzkość zawdzięcza
Ajurwedę.
W dzisiejszych czasach ajurweda często kojarzy nam się z leczniczymi masażami i olejkami. W rzeczywistości obejmuje ona jednak bardzo szeroki zakres tematów, począwszy od pediatrii i położnictwa, poprzez choroby wewnętrzne i ginekologię po otolaryngologię, anestezjologię, wytwarzanie protez, a nawet chirurgię plastyczną. 
Jak wszystkie nauki także ajurweda opiera się na pewnych założeniach. Najważniejszymi z nich są mahabhutas - czyli elementy z których składa się ziemia i wszystko co się na niej znajduje, doshas, a więc reprezentacja elementów w ciele, oraz gunas, czyli podstawowych właściwości każdej materii na Ziemi. Zrozumienie tych podstawowych zasad jest kluczem do zrozumienia ajurwedy. 
Ja chciałabym się skupić przede wszystkim na koncepcji tridosha, która tłumaczy psychofizyczną konstrukcję człowieka za pomocą trzech typów konstytucyjnych ciała, opartych na tzw. doshas ("humorach"), czyli vata (powietrze, wiatr), pitta (ogień lub żółć) i kapha (ziemia lub flegma). Według nauki ajurwedycznej kombinacje tych trzech elementów odzwierciedlają naszą konstytucję fizyczną i psychiczną, przy czym w zależności od konstytucji człowieka zazwyczaj przeważa jeden z tych elementów. Choroba jest więc wynikiem nierównowagi między vata, pitta i kapha, a zdrowie można odzyskać i utrzymać zachowując równowagę między poszczególnymi doshami. Podsumowując ajurweda koncentruje się na tym, jak utrzymać poszczególne elementy w równowadze, aby zapobiec ciągłej niezgodności, która w konsekwencji mogłaby doprowadzić do zaburzeń fizycznych i mentalnych. Osiąga się to dzięki indywidualnie dobranej diecie, uregulowanemu trybowi życia, właściwej higienie, odpowiedniemu środowisku i sposobowi myślenia. Również duże znaczenie dla medycyny ajurwedyjskiej ma lecznicze wykorzystanie jedzenia oraz ziół. 
Niestety, z powodu wewnętrznych konfliktów oraz najazdów na Indie, mistyczne nauki Ajurwedy uległy zapomnieniu. Dzisiaj na nowo się je odkrywa, a starożytna nauka o życiu zyskuje coraz większe uznanie. W samych Indiach działają setki uniwersytetów, gdzie wykłada się medycynę ajurwedyjską, zaś w Stanach Zjednoczonych istnieje Towarzystwo Suśruta, czyli szkoła chirurgów działających na rzecz rozpowszechniania tej wiedzy. Otwarcie się na nowe rozwiązania i nieograniczone możliwości podróży sprawiają, że Ajurweda cieszy się coraz większym zainteresowaniem na świecie. 
Każdy zainteresowany tym tematem powinien odwiedzić Tiruwanantapuram, miasto, które jest jednym z głównych ośrodków medycyny ajurwedycznej Kerali. Jest to nie tylko świetna baza wypadowa do zwiedzania południowego krańca Indii, ale i jedno z najlepszych miejsc do wtajemniczenia w świat ajurwedy. W mieście Kovalam znajduje się kilka licencjonowanych centrów ajurwedy, które oferują rozmaite usługi, od niezwykłego masażu po kilkutygodniową terapię. Nie ulega wątpliwości, że w takim miejscu będzie nam znacznie łatwiej odnaleźć spokój ducha i zadbać o nasze zdrowie :-).
Ja jeszcze wprawdzie nie zgłębiłam wszystkich tajników medycyny ajurwedyjskiej, aczkolwiek jest kilka niedrogich rzeczy, które chciałabym polecić. W dzisiejszych czasach nauczyliśmy się niestety bez zastanowienia łykać tabletki przeciwbólowe, nie myśląc o konsekwencjach z którymi prędzej czy później będziemy mieli do czynienia. Ja popieram naturalną alternatywę na bóle głowy, które niestety bardzo często mnie nękają, oraz zatok, czyli "Oil roll on". Jest to mieszanka naturalnych olejków, w tym peppermint ka phool, karpury, winter green oil i nilgiri ka tel. Cena takiego rollera to od 30 do ok. 100 rupii. 
Innym świetnym rozwiązaniem na bóle głowy, a także nadwyrężenie mięśni jest "Tiger balm", czyli maść tygrysia. Działa ona łagodząco i nie podrażnia skóry. W jej skład wchodzą kapoor, pudina ka phool, cajuput tail, pudina tail, lavang tail i dalchini tail. Koszt to około 35 rupii za 8 gramów. 
Na koniec coś dla palaczy i ich niepalących partnerów. Rzecz wypróbowana przez mojego tatę, która zdecydowanie lepiej niż inne pasty zabija nieprzyjemny zapach nikotyny. Mowa jest o czerwonej paście do zębów "Red dabur", w skład której wchodzi 13 aktywnych ajurwedyjskich ziół, które pomagają zapobiegać bólom zębów, zabijają szkodliwe bakterie i likwidują nieświeży oddech. Pasta nie zawiera fluoru i jest w stu procentach naturalna. Zawarty w niej imbir działa antyseptycznie, cynamon przeciwbólowo, dodatkowo goździk zapobiega próchnicy, a mięta działa przeciwgrzybicznie. Jedynym minusem może być mocny pieprzowy smak.
Ajurweda jest niezwykle ciekawym obszarem do nowych odkryć, remedium na brak wewnętrznej równowagi. Niektórym może jednak przeszkadzać mistyczny aspekt tej medycyny, która bądź co bądź ma znaczący wpływ na nasz styl życia i wiele jego elementów. Warto jednak zwrócić na nią uwagę, gdyż zawiera się w niej wiedza tysięcy lat, a rozwiązania medycyny ajurwedyjskiej są najczęściej naturalne i nieinwazyjne. Może jednak skusić się na masaż olejkami? :-)
Na koniec podaję dwie strony internetowe, na których można zrobić test na doshę:
http://www.naturesformulary.com/contents/dosha-test
http://doshaquiz.chopra.com

19 komentarzy:

  1. Informative, thank you for sharing Miss. Masala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I am very happy, that you liked it. Feel free to share your expierence with Ayurveda :-)

      Usuń
  2. Ja już od dłuższego czasu stosuję pasty do zębów firmy Himalaya - robione wg ayurwedyjskiej receptury (ponoć). Ale mają 100% naturalny skład i co najważniejsze są bardzo dobre. Trudno byłoby mi wrócić do chemicznych past. Właśnie, czy w Indiach ta firma jest jakoś znana czy jest tylko zrobiona pod "publiczkę" zachodnią? I jak się stosuje na ból głowy ten roll on czy maść tygrysią? Też często je miewam i niestety zjadam zatrważającą ilość paracetamolu, żeby móc w pracy funkcjonować :(. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak chodzi o pasty Himalaya to powiem Ci szczerze, że nie wiem jak to jest. Musiałabym zapytać. Jasne, te produkty są obecne w sklepach w Indiach, oprócz tego firma produkuje jeszcze inne rzeczy, ale może to być też specyfika regionu. Indie są ogromne i może być tak, że na północy rządzi Himalaya, a na zachodzie Dabur. W Pune najbardziej popularny jest właśnie chyba Dabur. Ja niestety nie sięgałam po te pasty bo mam słabiutkie zęby i trochę się wystraszyłam, że natura nie wystarczy. Chociaż z perspektywy czasu wydaje mi się, że jakość zachodnich "markowych" produktów w Indiach jest dużo gorsza. Indusi mają chyba w genach super zęby i im natura na pewno nie szkodzi ;-) Roll-On stosujesz w ten sposób, że pocierasz najbardziej bolące miejsce, rozprowadzając w ten sposób płyn, który "ochładza" głowę i nie czujemy bólu. Trzeba tylko uważać, żeby nie zatrzeć go sobie do oka! Podobnie działa maść tygrysia. Są to natomiast tylko zewnętrzne efekty, odczuwalne. O tym jak to działa na nasz organizm nie umiem powiedzieć ;) Ale u mnie się sprawdza, więc chyba warto spróbować :-)

      Usuń
    2. Spróbuję skądś ten roll on skombinować :). Wiesz, szczerze to byłam zdumiona, że pasta ziołowa tak dobrze pomaga mi na moją nadwrażliwość zębów. Gdyby nie ta pasta, to cienko bym wyglądała. Próbowałam "super hiper" past francuskich aptecznych i wcale nie pomogły. A ta (Himalaya sensi relief, taka różowa) naprawdę pomaga. U nas są jeszcze kremy do twarzy, maseczki, peelingi... A Dabur też kiedyś z ciekawości spróbuję :).

      Usuń
  3. Pamiętam maść tygrysia z czasów dzieciństwa jak mama mnie nią smarowała gdy byłam chora. Nazywałam ja 'kotek' :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zazdroszczę ;-) Ja pamiętam amol, który był jeszcze ok i sadło z borsuka, które było okropne! Jak mama przynosiła mi kakao, to wiedziałam już, że coś się święci ;-)

      Usuń
  4. Może gdy boli cię głowa, wypij szklankę wody? Ponoć ból głowy jest oznaką odwodnienia organizmu. Często jest tak, że nasz organizm potrzebuje wody, nawet jeśli w ustach nie czujemy suchości. Taka mała rada.

    Bardzo lubię twojego bloga i mam nadzieję, że kiedyś będziesz na nim bardziej aktywna. Poruszasz ciekawe tematy i widać, że masz duże pojęcie o tym, o czym piszesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się pić butelkę wody dziennie i inne napoje, ale to prawda, być może za mało. Niestety z bólami migrenowymi jest inaczej. W ich wypadku specyfiki ajurwedyczne może nie usuną, ale na pewno pozwolą uśmierzyć ból. Mnie również bardzo pomaga mocna czarna kawa. Polecam spróbować jeśli kogoś męczą bóle głowy.
      Dziękuję też za miły komentarz. Mam nadzieję, że uda mi się pisać częściej, chociaż na razie praca zabiera mi wszelkie siły! Spać!

      Usuń
    2. bardzo, bardzo zajęta :) masz chociaż pomysł na następny post?

      Usuń
    3. Miałam pomysł na bloga, a pomysły na posty są w to wliczone :) jestem na transition w nowej pracy i nie mam czasu niestety. ale blog się nie zawiesił :)

      Usuń
    4. hehe, miałam raczej na myśli, czy byś była skłonna się podzielić tematem następnego postu :D w to, że masz o czym pisać, to nie wątpię, indie to temat rzeka, a ty potrafisz go ugryźć z nietypowej strony :)

      Usuń
  5. Czy można się skontaktować z Panią mailowo? :-)

    Pozdrawiam,
    MG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można, proszę spróbować tutaj przez stronę, a jak nie to przez FB ;-) Pozdrawiam,
      Ola

      Usuń
  6. Cześć,
    będziesz we wrześniu w Pune? Lecimy we wrześniu na miesiąc do Indii i pewnie zawitamy w Pune. Może miałabyś ochotę spotkać się, oprowadzić etc. Zawsze przyjemniej zwiedza się nowe miejsca z lokalnym przewodnikiem ;).

    Pozdrawiamy
    Monika i Marcin

    OdpowiedzUsuń
  7. ja dopiero zaczynam, dłuuuugo droga przede mną, ale pomalutku pomalutku a ziarenko wykiełkuje ;) naturalnie będę obserwować i zaglądać częsciej ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedy następny wpis ? Czekam czekam i się nie mogę doczekać ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohhhh, patrzę na datę i oczom nie wierzę 19 marca ostatni wpis. Będzie nowy wpis niedługo :) Obiecuję!

      Usuń
  9. Świetny post.
    Kocham Indie za ich świetne szkoły jogi :)

    OdpowiedzUsuń